Dlaczego on unika seksu?
Co zrobić, gdy mężczyzna nie ma ochotyć? Brak seksu w związkach z nawet kilkumiesięcznym stażem to dzisiaj sypialniany standard.
Kobieca seksualność mogłaby być silniejsza od męskiej, gdyby kobiety umiały ją swobodnie wyrażać, robiąc to, na co mają ochotę” – zawyrokowali 40 lat temu amerykańscy badacze – seksuolodzy Virginia Johnson i William Masters po zbadaniu ponad 700 osób płci obojga. W swoim raporcie (prawie równie głośnym jak raport Alfreda Kinseya) między wierszami przemycili pogląd, że kobiety chętnie manipulują mężczyznami, używając w tym celu seksu.
Nie spodziewali się pewnie, że po 40 latach sprawdzą się ich przepowiednie. Kobieca seksualność zatriumfowała. Role łóżkowe się odwróciły. Jednak bez spodziewanego wybuchu namiętności i szalonych zabaw sypialnianych na zasadzie równości płci. Nieoczekiwanie okazało się, że nic się nie dzieje.
Dosłownie. Brak seksu lub seks na ekranie. A coraz częściej seks jako manipulacja. “Nie chce mi się z tobą kochać. Ty kiedyś nie chciałaś. Zobacz, jak to smakuje” – myślą 30-latkowie, odwracając się plecami do swoich 30-letnich żon.
Mój mąż nie ma ochoty na seks” – to jest podstawowy zarzut sfrustrowanych mężatek Nie przeraża ich nuda osławionych misjonarskich pozycji ani “nadtemperament” partnerów. Przeraża ich, że nie mogą przeżyć żadnego, nawet najbardziej nudnego seksu.
“Cztery lata temu było cudownie – wprawdzie krótko, ale często. Teraz czuję się poniżona. Seks jest raz na jeden-dwa miesiące, jak go poproszę” – mówi 32-letnia Beata, informatyk. Wtóruje jej młodsza o dwa lata Agata, która najbardziej upokorzona czuje się, kiedy próbuje zachęcić i kokietować swojego partnera. A Tomek obraca się bokiem albo ogląda telewizor i czeka, aż ona zaśnie. Czy Tomek przestał ją kochać? Nie, przestał się z nią kochać. To nie to samo. Ale jest równie bolesne.
Seksualne zabawy przenoszą się na ekrany komputerów i telewizorów. Mąż Agaty (ten odwracający się plecami) od dwóch lat cały wolny czas spędza przed monitorem. “Właśnie rozgrywa kolejną pasjonującą partię w “OGame”. W dodatku twierdzi, że są gorsze nałogi. Nie chce mi się już o niego walczyć! Nawet nie chce wyjść do znajomych, bo właśnie musi wysłać flotę!” – żali się Agata.
Czym się różni “OGame” od surfowania po stronach porno. To drugie niesie uczucie niesmaku i upokorzenia. Marta parę dni temu zobaczyła, jak jej mąż ogląda film porno. Dowiedziała się też przy okazji, że trwa to od pewnego czasu i że przecież nie ma w tym nic złego. “Przecież cię kocham. To normalny film dla dorosłych!” – uspokoił ją mąż.
“Nie mogę sobie z tym poradzić! Skoro ogląda takie filmy, to mu czegoś w naszym seksie brakuje. Może później będzie chciał spróbować z kimś innym niż ja! Małżeństwem jesteśmy od dwóch lat i wydawało mi się, że seks mamy udany” – żali się Marta.
Kiedy oglądanie pornografii jest patologią? Odpowiedź jest prosta: jeżeli jedna ze stron źle się z tym czuje i nie odczuwa żadnej przyjemności, a także ma uczucie krzywdy. Poetyka filmów porno w 95 proc. bazuje na instrumentalnym traktowaniu seksu, trudno zatem się dziwić, żeby wszyscy czerpali z nich satysfakcję. “Mężczyźni uważają, że kobiety zaspokajające męskie potrzeby podczas seksu oralnego mają z tego taką samą satysfakcję jak oni. To po prostu nieprawda” – mówi amerykańska feministka Erica Jung w filmie dokumentalnym “Głęboko w gardle”.
“Powiem ci szczerze, każdy z nas ogląda porno – mówi 34-letni Krzysiek, webmaster z wydawnictwa edukacyjnego. – Tam, na filmach, często widzimy, jak realizują się nasze fantazje. Co jest najistotniejsze w takim seksie? Nie wyczerpuje i w kadej chwili można zgasić film!
“Niektórzy mężczyźni uciekają w świat pornografii, bo tam się czują bezpiecznie. Takie zachowanie może świadczyć o niedojrzałości emocjonalnej, a nawet być zapowiedzią jakiejś patologii w sferze erotycznej” – przekonuje seksuolog Alina Henzel-Korzeniowska.
Nikt nie wmówi kobietom, że zastępowanie seksu z partnerem filmami erotycznymi, stronami w internecie i samotną masturbacją jest normą i że nic nie szkodzi. Udawanie, że problemu nie ma (mężczyźni są specjalistami w twierdzeniu, że wszystko jest OK), jest tylko uchylaniem się od odpowiedzialności za związek. Bo “coś by trzeba było z tym zrobić”. Tylko co? I za jaką cenę?
“Jak mam powiedzieć mojej żonie, że seks z nią mi się znudził? Za dużo ona ode mnie wymaga, wolę szybkie rozładowanie przed komputerem! -mówi 37-letni Maciek (13 lat w związku). – Przecież gdybym jej to powiedział atmosfera w domu fatalnie zgęstniałaby. Może nawet trzeba będzie się rozstać. Czekam, aż mi to minie”.
Upokorzenie to pierwsze uczucie, jakie wywołuje w kobietach “zadowalanie się w pojedynkę” ich partnera. Potem pojawiają się pytania o wartość własnej kobiecości, a potem żal do partnera. Dla kobiety seks wiąże się z emocjami, jest potwierdzeniem uczuć, a nie czystą realizacją seksualnych potrzeb. Kobieta czuje się odrzucona, zraniona. Bo seks jest dla niej też potwierdzeniem więzi łączącej ją z partnerem. Potwierdzeniem jej atrakcyjności.
Dla mężczyzn seks to często redukcja napięcia. Niekoniecznie wiąże się z uczuciami. Autoseks jest prostą drogą, by się rozluźnić. By kochać się z żoną, trzeba się przecież wysilić. Kobiety tego nie rozumieją – dla nich jest to komunikat: nie chce kochać się ze mną, nie pociągam go, marzy o kimś innym. Boją się, że tu nie chodzi tylko o ich atrakcyjność, ale o cały związek. Czują się zagrożone. Czy powinny?
Tak, jesli Twój mężczyzna robi TO sam, czy za pomocą filmów i stron w internecie, może to doprowadzić do rozpadu Waszego związku. Kobiety mają prawo w takim przypadku odczuwać dyskomfort.
Kobiecy orgazm był kiedyś dla mężczyzny potwierdzeniem jego sprawności seksualnej. Dziś jest przez kobiety oczekiwany, a nawet wymagany. I to mężczyznę dziś najwyraźniej przeraża.
Profesor Zbyszko Melosik, antropolog, w swojej książce o kryzysie męskości pisze: “Oziębła, seksualnie neurotyczna kobieta przeszła do historii i zastąpiona została przez mężczyznę impotenta, który ze wstydem biegnie do apteki po viagrę”. Mężczyzna boi się odrzucenia, swojej kompromitacji – seks jest dla niego tym polem, gdzie tego wszystkiego może doświadczyć od wymagającej partnerki.
“Dla mężczyzny pojęcie męskości w dużym stopniu odnosi się do jego sprawności – potwierdza Alina Henzel-Korzeniowska. – Gdy im się tutaj nie wiedzie, popadają w nerwice, spada gwałtownie samoocena. Kobiety są bardziej otwarte, odważne w domaganiu się seksu od swojego partnera. Są bardziej wyedukowane, co dodaje im śmiałości w prezentowaniu potrzeb, również tych erotycznych”.
Seksuolodzy i psycholodzy twierdzą, że wieloletnia radość z udanego związku, choć trudna, jest możliwa. Jest wynikiem porozumienia między partnerami, o ile mężczyzna zechce z nami porozmawiać.
Ważna jest postawa, wola, intencja, odpowiedzialność. Same uczucia nie wystarczą. To, czy partnerzy dogadują się ze sobą, ma wpływ na inne dziedziny życia. Tylko że dziś coraz bardziej sfrustrowane brakiem seksu są kobiety, a niezadowolenie z sypialni przenosi się na złość na partnera w codziennych sprawach. A stąd już tylko krok do rozstania.
Jakie jest wyjście z sytuacji? Potrzebna jest seksualna edukacja. Potrzebna jest wiedza, jak podniecić mężczyznę, jak utrzymać jego podniecenie przez długi czas tak, aby był dobrym kochankiem nie pięć minut, ani godzinę, ale całą noc. A gdy będzie potrzba, kolejny dzień i noc- jak za pierwszym razem….i do końca Waszych dni.
