Archive for the ‘Seksualność-dobro czy zło?’ Category
Wewnętrzny spokój
Gdy patrzysz na jakąś osobę przede wszystkim zwracasz uwagę, czy jest to mężczyzna, czy kobieta. Możesz później zapomnieć imię, twarz, wiek, narodowości, status społeczny, ale nigdy nie zapomnisz płci.
Nie zapomnimy tego dlatego, że seks jest tak bardzo obecny w naszych umysłach, w naszych procesach myślowych. Jest on zawsze obecny, zawsze aktywny, jest tajemnicą stwarzania i prokreacji.
Elektryczność rozbłyskała na niebie przez miliony lat. Czasem zabijała ludzi, ale nikt nie pomyślał, że ta sama energia pewnego dnia będzie poruszać wentylatory i oświetlać domy. Wówczas nikt nie mógł sobie tego wyobrazić, a jednak dziś elektryczność stała się przyjacielem ludzkości. Gdybyśmy zamknęli na nią oczy, nigdy nie zgłębilibyśmy jej tajemnicy, nie potrafilibyśmy jej wykorzystać; pozostałaby naszym wrogiem.
Próbowaliśmy ją zrozumieć, poznać i powoli, powoli rozwinęła się stała przyjaźń. Dzisiaj trudno byłoby bez niej żyć.
Ludzka energia seksualna jest silniejsza od elektryczności, a nawet od energii atomowej. Ale czy pomyśleliśmy o tym kiedyś, jak przemienić tę energię?
Mała cząstka materii unicestwiła Hiroszimę, całe miasto liczące 100.000 ludzi.
Ale cząstka ludzkiej energii seksualnej tworzy nowe życie, nowego człowieka. A ten człowiek może być wybitnym człowiekiem.
Nieskończenie mała cząstka ludzkiej energii seksualnej może kryć w sobie wybitną osobistość.
Skoro ta energia jest nam wrodzona, dlaczego nie mielibyśmy o niej mówić?
Jeśli jej nie poznasz, nie uznasz, nie zrozumiesz jej zachowania, jak możesz mieć nadzieję na podniesienie jej na wyższy poziom?
Zrozumienie jej pozwoli Tobie ją przekształcić, przezwyciężyć, oczyścić.
Dopóki tego nie dokonasz, życie bedzie pozbawione tego, co w nim najwazniejsze.
Twoje życie powinno stać się pielgrzymką od niższego do wyższego poziomu. Powinno wznieść się od materii do poziomu boskiego.
Podejście tantryczne do seksualności polega na tym, żeby ani nie wypierać, ani nie pobłażać sobie. Doświadczenie tantryczne możliwe jest tylko wtedy, gdy wejdzie się głęboko w medytację. Kiedy staniesz się bardzo spokojny, wyciszony, świadomy, przytomny, tylko wtedy można poznać tantrę.
Seks tantryczny wcale nie jest pustym seksem – jest medytacją. Medytacja musi objąć całe Twoje życie. Wszystko, co robisz trzeba robić w sposób medytacyjny. Chodzić medytacyjnie, jeść medytacyjnie.
Jeśli uprawiasz miłość, trzeba ją uprawiać także medytacyjnie. Medytacja musi stać się Twoim życiem przez 24 godziny na dobę, tylko wtedy nastąpi przemiana. Wtedy przekroczysz granice pustego seksu, przekroczysz ciało i umysł. Być może po raz pierwszy staniesz się świadomy prawdziwej ekstazy, rozkoszy, prawdy, wyzwolenia.
Trzeba być tu i teraz, zadowolonym i radosnym.
Cokolwiek jest, jest dobre, rzeczy mogą dziać się tylko tak, jak się dzieją – nie ma innej możliwości, nie może być inaczej.
To jest sposób istnienia życia i w ten sposób ma ono istnieć.
Teraz otacza Ciebie spokój.
Tak to się zaczęło!
Jesli chcesz, aby Twoje życie stało się przejrzyste, nie miej nigdy uprzedzeń. Ty, to Twój umysł, Twoje ciało i energia. Przede wszystkim musisz widzieć i wiedzieć to jasno,… i od tego wszystko się zaczyna.
Każdy może się sobie przyjrzeć. Poobserwować. Zdać sobie sprawę ze swoich uczuć. Jeśli uczucie jest seksualne, nie ma nic do ukrycia, nie ma czym się martwić – to naturalne.
Uczucie takie powstają z naturalnego źródła. Nie ukrywaj go, nie racjonalizuj – pozwól mu być tym, czym jest. Jeśli jest seksem, to jest to seks. Staraj się go zrozumieć. Pomagaj mu kierować się bardziej ku miłości – coraz bardziej w kierunku osoby, która kochasz. Jeśli już czujesz, że to miłość, kieruj tę miłość w stronę modlitwy.
Jeśli to jest seks, nie ma się czym martwić. Dobrze, że nie jesteś impotentem – pomyśl o tym. To seks, więc dobrze – masz energię. Możesz jej użyć.
Czy słyszałeś kiedyś o impotencie, który doznał oświecenia? To nie może się zdarzyć. Impotent to najbiedniejszy człowiek na świecie, bo przede wszystkim nie ma energii, którą mógłby przekształcić.
Oświecenie osiągały tylko osoby z silna energią seksualną.
Bo jest więcej energii i można z niej korzystać. Nie zdarza się to ludziom oziębłym- im nie zdarza się nic, oni tkwią w swej oziębłości.
Oświecenie osiągali bardzo gorący ludzie.
Budda był bardzo gorący. Prowadził intensywne życie seksualne, skutkiem czego coraz więcej rozumiał. Pewnego dnia, kiedy uświadomił sobie, jak dużo energii traci niepotrzebnie, zaczął te energię kierować w inną stronę – do miłości, modlitwy, współczucia, medytacji.
To ta sama energia. Jest tylko jedna energia na świecie i jest to energia seksualna. Nawet, jeśli Bóg ma coś stworzyć, musi to zrobić poprzez seks. Z seksu rodzi się dziecko, rodzi się życie. Kwitnie kwiat – to jest energia seksualna. Szalona pieśń skowronka płynie z jego energii seksualnej.
Rozejrzyj się tylko wokół!
Cały świat pulsuje energią seksualną.
To jedyna energia, jaka istnieje.
Wszechświat stworzony jest z seksu.
Seksualność- dar od Boga, czy Szatana?
Przez wieki mędrcy i prorocy nawoływali, abyśmy odwrócili się od seksu, przegnali wszystkie myśli o nim i przestali go pragnąć.
Wręcz domagali się, aby pozbyć się marzeń o cielesnej miłości.
Jednak ci bardziej rozsądni postępowali według wzorców natury, dzięki temu ludzkość nie wymarła i mogą się rodzić kolejni mędrcy i prorocy.
Przypomnij sobie, kto uczył Ciebie dobrego seksu? Ha, jeśli ktoś uczył, to należysz do tej garstki szczęśliwców, bo tak naprawdę to cały świat robi wszystko, aby o nim nie mówić.
Rodzice próbują nie dopuścić do tego, aby dzieci go poznały. Nauczyciele próbują tego samego. “Święte pisma” głoszą to samo.
W szkołach i na uniwersytetach nie uczą seksu. Aż tu pewnego dnia- jedni znacznie wcześniej, a inni znacznie później- całkiem nagle i niespodziewanie odkrywają, że ogarnęło ich pobudzenie seksualne.
Jak to się dzieje? Przecież nikt tego nie uczył, więc skąd toto się wzięło?
Czy wiesz o tym, że są tacy, którzy tego nawet się wstydzą i myślą, że to jakieś wynaturzenie?
Mówiono im wiele o związkach, przyjaźni, nawet o miłości- ale unikano tematów o seksie, cóż dopiero o dobrym seksie.
Czym zatem jest ten potężny popęd seksualny? Czym jest ten naturalny pociąg do niego?
Z pewnością tkwi w nim jakaś tajemnica i koniecznie trzeba ją zrozumieć.
W swych codziennych zajęciach doświadczasz różnych rzeczy – robisz zakupy, prowadzisz interesy, zarabiasz na życie – ale tylko doświadczenie zjednoczenia seksualnego wprowadzić może Ciebie w głębię samo istnienia.
Wówczas doznajesz dwóch rzeczy:
Po pierwsze w chwili orgazmu znika ego i pojawia się stan bez ego. Przez moment nie ma ego, nie ma nawet śladu „ ja jestem.”
W akcie seksualnym ego na chwilę znika, zapominasz, czy jesteś, czym nie- poczucie „bycia” ustaje na krótko.
Po drugie przez chwilę nie ma czasu. Wyłania się bezczasowość. Nie ma przeszłości, nie ma przyszłości, jest tylko czas teraźniejszy.
To druga rzecz, jaka zdarza się w doświadczeniu seksualnym – czas również znika na chwilę.
Ale dlaczego pragniesz istnieć bez czasu i bez ego?
Ponieważ, gdy tylko ego znika pojawia się przebłysk duszy, gdy tylko znika czas pojawia się przebłysk boskości. Za pragnieniem seksu kryje się doświadczenie duchowe.
Jeśli potrafisz zrozumieć to doświadczenie…. W ciemności nocy świeci błyskawica. Jeśli zauważysz błyskawicę i potrafisz ją zrozumieć, możesz nawet rozproszyć ciemność nocy. Ale, jeśli założysz góry, że to ciemność nocy rodzi błyskawicę, wówczas będziesz tylko zwiększać wysiłki w celu uczynienia nocy jeszcze ciemniejszą, żeby błyskawica mogła jaśniej świecić.
Taka błyskawica świeci w doświadczeniu seksualnym, ale ona przychodzi spoza seksu, jest wobec niego transcendentna.
Chcę podkreślić, że to silne i nawracające doświadczenie seksualne jest pragnieniem chwilowego doświadczenia nadświadomości.
Jest to jednak bardzo kosztowne doświadczenie. Poza tym trwa ledwie chwilę; po chwilowym doznaniu wracasz do zwykłego stanu świdomości.
Przez chwilę wznosisz się na inny poziom, osiągasz niezwykłą głębię, doświadczenie szczytowe, kulminację. Lecz ledwie się tam znajdziesz, zaczynasz gasnąć.
To jest jak fala wznosząca się ku niebu; zanim gdziekolwiek dotrze – ledwie się wzniesie, ledwie zacznie rozmowę z wiatrem – zaczyna opadać. Właśnie tak przebiega ludzkie doświadczenie seksu.
Ważnym powodem tego silnego pociągu do seksu jest też doświadczenie braku ego: „ Niech ego w jakiś sposób zniknie, abyś mógł poznać duszę. Niech czas zniknie w jakiś sposób, byś mógł poznać wieczność, bezczasowość, byś mógł poznać to, co jest poza czasem, co nie ma końca ani początku”.
Seksizm
Gdy przeciwstawiasz się seksowi, staje się on ogniskową Twojej świadomości. Nie uwalniasz się od seksu, lecz lgniesz do niego- zaczyna działać prawo odwrotnego skutku i stajesz się do niego przywiązani. Wtedy być może próbujesz uciec od seksu, ale im silniej próbujesz, tym mocniej do niego lgniesz.
Ludzie zaczęli walczyć z seksem i trudno policzyć, ile rodzajów perwersji to zrodziło. Im bardziej cywilizowane społeczeństwo, tym więcej jest w nim prostytutek.
Czy kiedyś zastanawiałeś się nad tym, jak powstało zjawisko prostytucji?
Jak sadzisz, czy można spotkać prostytutkę na pagórkowatych obszarach społeczności plemiennych? Nie! Ci ludzie nie mogą nawet sobie wyobrazić, że istnieją kobiety sprzedające swoje ciało, swój honor, handlując seksem za pieniądze. Ale im bardziej zaawansowana jest cywilizacja, tym więcej jest tam prostytutek. Dlaczego? Byłbyś jeszcze bardziej zdumiony, gdybyś zaczął się zastanawiać, co spowodowało inne perwersje seksualne.
Kto odpowiada za ten stan rzecz? Odpowiedzialność spada na tych, którzy nauczyli ludzi wypierać seks, zwalczać go, zamiast rozumieć.
Z tego powodu wyparcia, ludzka energia seksualna wycieka niewłaściwymi porami. Całe społeczeństwa cierpią i chorują.
Jeśli to chore społeczeństwo chce się zmienić, będziemy musieli uznać energię seksualną i pociąg seksualny za rzecz naturalną.
Chrześcijańska tantra
Ks. Jacek Prusak SJ /2004-01-11*
Na Dalekim Wschodzie tantra uczy, jak rozwijać duchowość poprzez bliskość z drugą osobą. Ludzi Zachodu – pisze Renata Arendt-Dziurdzikowska – “tantryczne podejście do miłości i seksu może drażnić – po co tyle patosu, sakramentów i świętości? Jednak gdy wsłuchamy się w siebie, przyznamy, że seks jako mistyczne spotkanie nas pociąga” (“Spotkanie na szczycie”, “Zwierciadło” 12/03). Powiedziałbym – wspaniale, tak powinno być. Człowiek tęskni za relacją, bliskością, jednością (a nawet “stopieniem”) z drugą osobą poprzez więzi miłości i zaufania. Widać to zarówno w seksualności, jak i duchowości. Poezja mistyków i kochanków jest często erotyczna, bowiem – jak pisze Octavio Paz – “miłość jest wyborem, erotyzm – akceptacją. Bez erotyzmu – bez widzialnego kształtu, który przenika przez zmysły – nie ma miłości, ale miłość przekracza upragnione ciało i szuka w tym ciele duszy, a w duszy – ciała. Szuka pełnej osoby [bowiem] dla zakochanych ciało myśli, a dusza jest dotykalna”. Łacińskie słowo passio używane jest zarówno do tego, aby wyrazić doświadczenie namiętnej seksualności, jak i głębokiego doświadczenia duchowego. Świece, muzyka, kwiaty i wino – kojarzą się z atmosferą zacisznego miejsca, z miłością i erotyką. Ale są także “zapleczem” dla religijnego kultu. Mistyka i erotyka, duchowość i seksualność są bowiem ze sobą powiązane.
Ciała stają się liturgią
Dlaczego tak rzadko dostrzegamy te zadziwiające podobieństwa? Może dlatego, że wielu katolików nie pozwoli sobie na prawdziwą namiętność, bo ma “zakodowane” negatywne pojęcie “zmysłowości”? W mojej pracy duszpasterskiej nie zdarzyło mi się jeszcze usłyszeć (a z rozmów z innymi kapłanami nie widzę, abym był w tym osamotniony), aby namiętna miłość w “sobotni wieczór” (chociaż nie liczmy tu godzin i dni!) prowadziła małżeństwa do niedzielnej eucharystii jako dziękczynienia za “to”, zamiast do kratek konfesjonału z powodu “tego”. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dla części katolików nawet w małżeństwie “sprawy łóżkowe” ocierają się o grzech, bowiem “seks rani miłość”. Sugestia, żeby pomodlić się o “wspaniały seks” odbierana jest z niedowierzaniem, przez niektórych zaś traktowana jest wręcz jako zachęta do bluźnierstwa czy popełnienia świętokradztwa.
Głosy rozczarowania, a nawet dezorientacji, słyszę także z innej strony. Pochodzą one od par biorących udział w kursach przedmałżeńskich. Wielokrotnie mówi się tam o seksualności “tylko dla dorosłych” takim językiem, jakby na sali obecne były dzieci. Niełatwo przebić się przez stereotypy związane z wyobrażeniem nauki Kościoła na temat ludzkiej seksualności także od jej “praktycznej” strony. Nie ułatwia tego ani klimat kulturowy, ani “tradycyjna” katecheza. W niektórych środowiskach katolickich mówi się o miłości tak, jakby seks dotyczył istot z innej planety, jeszcze “niepoddanej chrystianizacji”; w innych zaś kręgach społecznych miłość sprowadza się wyłącznie do seksu, gdzie jak zauważył Manfred Lütz “seks, miłość i dzieci pakowane są dzisiaj jako artykuły uniwersalne”.
Zrzucanie odpowiedzialności na “złą” seksualność, choć jest częścią tradycji chrześcijańskiej, nie jest jednak w zgodzie z nauczaniem Kościoła – nie jest więc żadnym rozwiązaniem. W jaki więc sposób seks może być doświadczeniem duchowym dla chrześcijan?
Kobiece inspiracje
Wydaje mi się, że wielu rodakom bliżej będzie do duchowości seksu, gdy nie zapomną o swoich duchowych korzeniach z Bliskiego im Wschodu – świata Biblii. Czy można jednak powiedzieć, że Biblia wypracowała własną “tantrę”? Zastanawiałem się nad tym biorąc do ręki książkę Lindy Dillow i Lorraine Pintus “Sprawy intymne. Intymne odpowiedzi na najbardziej skryte pytania kobiet na temat seksu”. Autorki nie są ani seksuologami, ani psychologami czy socjologami. Same przedstawiają się jako “studentki” Pisma Świętego – kobiety, które chcą poznawać i odkrywać Boga we wszystkich aspektach życia, w tym i w relacji seksualnej w małżeństwie. Ich książka oparta jest z jednej strony na solidnym studium Biblii pod kątem jej odniesień do tematyki seksualnej, z drugiej zaś strony na wywiadach. Blisko tysiącu kobiet Dillow i Pintus zadały pytanie: “Jeśli mogłabyś otrzymać odpowiedź na dwa pytania dotyczące relacji seksualnej pomiędzy mężem i żoną, o co byś zapytała?”. Dwadzieścia jeden najczęściej zadawanych pytań stało się tematami trzech rozdziałów prezentowanej książki. Część pierwsza zawiera kluczowe pytania, część druga kłopotliwe pytania, a część trzecia drążące pytania. Nie będę kopiował spisu treści, bo wszystkie kwestie sprowadzają się do zrozumienia “jednego”.
“Wyobraź sobie! – piszą Dillow i Pintus. – Bóg jest obecny. Widzi namiętność. Słucha westchnień zadowolenia. Patrzy na kochanków, kiedy pieszczą swoje najintymniejsze miejsca. Jest świadkiem cielesnych i ziemskich widoków, odgłosów i zapachów. Widząc to wszystko, ponagla kochanków, by uczcili miłość, by upili się wybornymi przyjemnościami, które On stworzył ku ich zadowoleniu. (…) Jego zamiarem było to, by cząstka duchowa i seksualna człowieka zmieszały się w jedną całość. Dlaczego Bóg przyrównałby akt seksualny żony i męża do aktu głębokiego duchowego przeżycia – jedności Chrystusa i Kościoła? (por. Ef 5, 31-32). Tak jak mąż i żona doświadczają głębokiej radości, kiedy oddają się sobie i jednoczą w momencie szczytowania, tak i my doświadczamy głębokiej rozkoszy, kiedy jednoczymy się z Jezusem Chrystusem w relacji obfitującej w niewysłowioną radość. Akt seksualny odzwierciedla naszą więź z Bogiem i prowadzi nas do uwielbienia Go za Jego dobry dar. Duchowa intymność i zadowolenie nie stoją w sprzeczności z seksualną intymnością i zadowoleniem. Duchowa intymność jest zawarta w cielesnym zadowoleniu wypływającym z jedności seksualnej”.
Czy “biblijna mentalność” kształtuje w nas taką świadomość, wyzwala w nas taką seksualność? Nie chodzi o to, żeby przy “spotkaniu na szczycie” uczyć się (wspólnie) eklezjologii, ale o to, by przeżycia seksualne stały się modlitwą, drogą obopólnego uświęcenia, ścieżką do Boga – liturgią, która staje się wspólnym ciałem. Od XIX w. na czoło wysunęła się pod wpływem mieszczańsko-purytańskiego ducha czasu kazuistyczna teologia moralna – nie zaś kościelne nauczanie – akcentująca grzechy przeciwko seksualności z obawy przed “nadmiarem przyjemności”, który mógłby osłabić “ducha”. Skoro jednak, jak uczy Karol Wojtyła, “etyka seksualna dąży w zasadzie do tego, aby można było korzystać z przyjemności płciowej, jednak bez traktowania osoby jako przedmiotu przyjemności” (“Miłość i odpowiedzialność”), to pozostańmy temu wierni w teorii i praktyce. Na polskim rynku wydawniczym książka “Sprawy intymne…” to rzecz wyjątkowa – nie tylko dla kobiet, ale dla teologów i duszpasterzy, aby lepiej pomóc osobom zrozumieć to papieskie przesłanie.
Odzyskany archetyp
“Gdzie by nie spojrzeć – piszą Dillow i Pintus – ludzie wszędzie mówią o seksie. A jednak kobiety, a w szczególności chrześcijanki, nie mają się dokąd zwrócić w poszukiwaniu szczerych, biblijnych informacji na ten temat, szczególnie takich, które uwzględniają punkt widzenia kobiety”. Kobiety noszą w sobie wiele złych przekazów na temat seksu i własnej cielesności. Eklezjalna mizoginia powstała bowiem wskutek formalnego skojarzenia grzechu z kobiecą naturą. Od czasów św. Augustyna do głosu dochodzi taka re-interpretacja mitu o Adamie, Ewie i upadku, w której ludzkie ciało i seksualność stają się częścią “boskiej kary”. Wynagrodzenie Bogu za “pierwszy grzech” dokonywać się ma zdaniem Ojców Kościoła poprzez walkę z cielesnością, której apogeum stanowiło kobiece ciało. Kobiecość zaczyna być utożsamiana z przygodnością i przypadkowością, z dziedziną zmysłowości. Cielesne istnienie kobiety staje się “widzialnym znakiem” oporu wobec świata ducha, który jest czysty, “cnotliwy i boski”, a zarazem męski. Podział na mężczyznę (ducha) i kobietę (ciało) interpretowany zaczyna być jako zgodny z zamysłem Boga – jest zatem niepodważalny i niezmienny. Nawet jeśli dochodzi do reakcji na takie wyobrażenia w walce z manicheizmem i innymi herezjami, to w Kościele przez długie wieki utrzymuje się myślenie: seks jest pozytywny, bo związany z przekazywaniem życia, ale demoniczna jest kobieta. Kobiety zostają więc pozbawione pozytywnego archetypu własnej seksualności i żyją w wewnętrznym rozbiciu – “święta czy namiętna” wobec oczekiwań mężczyzn (i teologów).
Dillow i Pintus podejmują to wyzwanie w sposób twórczy. Ich interpretacja “Pieśni nad Pieśniami”, jednej z najmniej cytowanych ksiąg biblijnych w roku liturgicznym (!) pozwala na nowo odzyskać to, co Pisma mówią na temat kobiecej seksualności jako daru od Boga, a nie zagrożenia dla mężczyzn. “Pieśń nad Pieśniami” odzyskuje swój blask nie dlatego, że staje się “alegorią zaślubin duszy z Bogiem” (jak chciał Orygenes), ale zaślubin duszy z ciałem, żeby oboje stali się jednym w Bogu – jak chciał tego Stwórca. W tym dopełnieniu duchowość i eros są rzeczywiście chrześcijańską “tantrą”, a archetyp namiętnej i pobożnej kobiety uświęcony jest w osobie Sulamitki. Seks nie jest “lekarstwem na samotność”, ale powrotem do bliskości u Źródeł. “Religijność i płciowość są dwiema najpotężniejszymi siłami życia. Ten, kto uważa je za siły pierwotnie antagonistyczne, głosi naukę o wiecznym rozdarciu duszy. Ten, kto czyni z nich nieprzejednanych wrogów, rozdziera ludzkie serce” (W. Schubart).
Literatura na temat “seksu”, a zwłaszcza tego, jak “to” się robi, ma osobne półki w naszych księgarniach. Nie budzi to zaskoczenia, zważywszy (na co wskazywał raport “Polityki”), że dla połowy Polaków cielesność i seksualność to najtrudniejsze ze wszystkich tematów do rozmowy. W chrześcijaństwie nie ma jednak miejsca na tabu, wyłącznie na Tajemnicę. I skoro już możemy mówić i czytać o “seksie”, a nie z drżeniem rąk przeglądać książki czy pisma o “tych rzeczach”, starajmy się szukać wśród nich coś wartościowego dla zrozumienia duchowości seksu.
“Sprawy intymne – czytamy na obwolucie książki – to niezwykła opowieść dla kobiet o… kochaniu. W bezpośredni, aczkolwiek delikatny sposób autorki przedstawiają, jak pięknym darem Stwórcy dla człowieka jest seks w małżeństwie oraz w jaki sposób mąż i żona mogą się nimi w pełni cieszyć. Czytelniczki znajdą tu zachętę do twórczego podejścia do kwestii intymności, wyzbycia się zahamowań w małżeńskiej sypialni oraz do pełnego spontanicznej radości wyrażania miłości ukochanemu. Książka zachęca do przemyśleń, motywuje do zmian. A korzystają na tym nie tylko żony…”. Pod czym podpisuję się jako teolog.
Linda Dillow i Lorraine Pintus “Sprawy intymne. Intymne odpowiedzi na najbardziej skryte pytania kobiet na temat seksu”, Koinonia 2003.
*JACEK PRUSAK SJ jest teologiem, członkiem redakcji “Życia Duchowego”. Pracuje nad doktoratem o związkach doświadczeń mistycznych z przeżyciami psychotycznymi, wykłada w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej “Ignatianum” i w UJ. Zajmuje się także udzielaniem pomocy psychologicznej.
